
Zdrada małżeńska.
N
ie jest niczym nowym, że za sporą część rozwodów odpowiada zdrada. O dziwo, nie zajmuje pierwszego miejsca w rankingu przyczyn rozpadu małżeństwa. Pierwsze miejsce zajmuje enigmatyczna “niezgodność charakterów”. Obowiązek dochowania wierności wynika oczywiście z przyjętych norm społecznych i moralnych. Wynika także z samego Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Zgodnie z treścią art. 23 k.r.o. małżonkowie są zobowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli. Dzisiejszy wpis dotyczył będzie prawnego aspektu zdrady w kontekście orzekania o winie w procesie rozwodowym.Zachęcam także do zapoznania się z innymi tematami z zakresu prawa rodzinnego i rozwodowego:
Trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego.
Mówiąc o rozwodzie, na ogół pojawia się pojęcie winy. Często klient mówi, że chce rozwodu z winy małżonka. Czym jednak jest ta wina? Aby lepiej zrozumieć tą konstrukcję należy odwołać się do samego pojęcia pożycia małżeńskiego. Zgodnie z utrwalonym poglądem sądów, pożycie małżeńskie opiera się na trzech filarach: więź fizyczna, więź emocjonalna i więź gospodarcza (wspólne gospodarstwo). Aby sąd orzekł rozwód, musi ustalić, że doszło do trwałego i zupełnego rozkładu pożycia małżeńskiego. Z zupełnym rozkładem mamy do czynienia wówczas, gdy pożycie ustało we wszystkich trzech wymienionych płaszczyznach. Rozkład będzie trwały, gdy nie ma widoków na uratowanie małżeństwa. Winę ponosi zatem ten małżonek, który swoim zachowaniem spowodował stan trwałego i zupełnego rozkładu.
Czy zdrada zawsze oznacza winę?
Wbrew intuicji, zdrada nie zawsze spowoduje, że sąd ustali winę małżonka zdradzającego. Koncepcji – jak to na ogół w prawie bywa – jest wiele. Zacznijmy od czynnika czasu. Często zdarza się, że małżonkowie w pewnym momencie życia rozstają się, ale nie spieszą się z przeprowadzeniem rozwodu. Mówi się wówczas, że małżonkowie pozostają w faktycznej separacji. Bywa i tak, że ta faktyczna separacja ciągnie się latami, a małżonkowie wiodą już ustabilizowane życie z nowymi partnerami. Czy takie zachowanie to zdrada? I tak, i nie. Tak, bo tak długo jak trwa małżeństwo małżonkowie mają wobec siebie obowiązek dochowania wierności. Nie – bo do trwałego i zupełnego rozkładu pożycia małżeńskiego doszło przed nawiązaniem nowej relacji. Innymi słowy, jeżeli więź fizyczna, emocjonalna i gospodarcza ustała zanim małżonek wszedł w nowy związek – zdrada nie zachodzi.
Zdarza się jednak scenariusz odwrotny – zdrada nastąpiła wiele lat temu, małżonkowie pojednali się, a po 10 latach małżeństwo rozpada się z zupełnie innego powodu. Oczywiście jest częsta praktyką, aby wówczas w pozwie rozwodowym wyciągać takie zarzuty, choć zdarzenia te są odległe w czasie. W takiej sytuacji sądy podchodzą najczęściej zdroworozsądkowo. Jeżeli bowiem doszło do przebaczenia, strony trwały w pożyciu przez wiele lat, a następnie pożycie ustało np. z powodu wypalenia emocjonalnego – raczej trudno będzie udowodnić winę. Małżonek powołujący się na taki zarzut musiałby tak naprawdę udowodnić, że ta zdrada sprzed 10 lat miała wpływ na dalsze pożycie i w efekcie doprowadziła do jego rozkładu 10 lat później. W praktyce możliwe są oba scenariusze, a wszystko zależy od realiów konkretnej sprawy.
Jeżeli chcesz uzyskać więcej informacji na temat Twojej indywidualnej sprawy – skontaktuj się.
Adwokat Mikołaj Jarosiński, adwokat rozwodowy, prawnik, adwokat Tychy, adwokat sprawy karne, podział majątku wspólnego, alimenty.
